Sprawdź, jak żyje się w Twojej rodzinie. To rajska plaża, czy raczej poligon?

w rodzinie

Czy życie w Twojej rodzinie sprawia Ci przyjemność..?

To bardzo, wydawałoby się, proste pytanie.

Co się dzieje, kiedy je sobie zadasz? Czy w odpowiedzi uśmiechasz się, a następnie kiwasz głową..? Świetnie! Gratuluję z serca, żyjesz najprawdopodobniej w rodzinie, w której jej członkowie kochają się i szanują. A także:

– rozmawiają ze sobą otwarcie,

– wolno im mówić o tym, co widzą, słyszą i czują,

– cechuje ich wysokie poczucie własnej wartości,

– kierują się zasadami, które są ludzkie, elastyczne i konstruktywne.

Być może jednak jest tak, że to pytanie wydaje Ci się zaskakujące. Marszczysz brwi i z zaskoczeniem odpowiadasz: „szczerze mówiąc… chyba… nie… w każdym razie… nie do końca”.

A może jest nawet tak, że od razu wzbiera w Tobie gwałtowna złość albo smutek, bo z przekonaniem odpowiadasz: „nie, nie znoszę mojej rodziny… szkoda, że się jej nie wybiera”.

Bywa i tak.

Virginia Satir, amerykańska terapeutka rodzinna, opisała w swojej książce Rodzina. Tu powstaje człowiek jak w jej przekonaniu funkcjonują „zdrowe” rodziny. Takie, których członkowie są szczęśliwi.

Jako psycholog i rodzic rękami i nogami podpisuję się pod wskazówkami dla „architektów rodziny” (para) pomagającymi zbudować rodzinę,w której… przyjemnie jest żyć. Oto kilka refleksji zainspirowanych lekturą.

1. Niech każdy z Twoich bliskich ma swobodę mówienia o tym, co widzi, słyszy i czuje oraz zadawania pytań

Czy w Twoim domu dziecko może zapytać, czemu tata ciągle jest zły, albo czemu wujek Tomek już do Was nie przychodzi? I uzyskać rzeczową odpowiedź? Czy Twój partner może zapytać Ciebie, czemu jesteś taka przygnębiona i dowiedzieć się prawdy? A Ty możesz wyrazić swoje zdanie na temat jego pracy i nie narazić się na agresję albo zbywanie?

„Nie odzywaj się, kiedy dorośli rozmawiają”. Albo „nie truj, przez Ciebie nie mogę się skupić”. Czego dowiaduje się dziecko, które słyszy takie słowa? Składają się na… „nic nie wiesz i przeszkadzasz mi”. Powtórzmy to kilka razy i dziecko już wie, gdzie jego miejsce…

Jeśli zabranie głosu wiąże się z krytyką, wywołuje czyjąś złość, albo spotyka się z niezrozumieniem, a nieporozumienia nie można wyjaśnić – uczysz się, że nie jesteś szanowana/szanowany, nie masz głosu, nie masz wartości. I że nie ma sensu się odzywać.

2. Pamiętaj, że nikt nie ma ani możliwości (ani obowiązku) domyślać się co myślą i czują inni. Mów o tym, co czujesz i czego chcesz.

Wspaniale byłoby, gdyby mąż czytał w naszych myślach, i kiedy wracamy zmęczone po ośmiu godzinach pracy w upalny dzień powiedział „kochanie, ja nie wiem, jak Ty to robisz, po całym dniu pracy i przyniesieniu tony zakupów wciąż wyglądasz jak gwiazda filmowa… jesteś niesamowita. Super, że kupiłaś parówki, zrobię Ci najlepszego hot-doga na jakiego stać naszą mikrofalówkę:P” Pewnie jednak, pochłonięty swoimi zmartwieniami, zgrzany i spragniony po całym dniu zapomniał, że rok temu prosiłaś by był bardziej romantyczny i jedyne o czym marzy to kanapa i chwila ciszy. Poproś, żeby Ci zrobił kanapkę. Ciężko się przemóc, zwłaszcza, jeśli umiesz „radzić sobie sama” i „nie lubisz się prosić”. Mimo to, warto spróbować, bo zmęczona do kwadratu i sfrustrowana brakiem pomocy będziesz po prostu mniej szczęśliwa. Dzieci też nie wiedzą, że dziś wyjątkowo spieszysz się do pracy, bo masz ważną prezentację i że oczekujesz od nich szybszego niż zwykle tempa szykowania się do szkoły. Widzą tylko, że miotasz się jak poparzona. Zamiast się wściekać na ich poranne rozmemłanie, po prostu wytłumacz, w czym rzecz, i dlaczego potrzebujesz, żeby poranne szykowanie poszło sprawnie. Każdy żyje w świecie własnych myśli, uczuć i problemów. Pomóż bliskim zrozumieć, co czujesz i co mogą dla Ciebie zrobić.

I pytaj! Aktualizuj wiedzę o bliskich! To, że mąż piętnaście lat temu zjadł pieczeń rzymską i zachwycał się nią, nie oznacza, że do dziś chce ją oglądać w każdy czwartek na talerzu.

3. Zastanów się dobrze, co czujesz. Kiedy rozmawiasz, także z dzieckiem, nie zaprzeczaj negatywnym uczuciom i nie kłam, że „wszystko świetnie”. Kit był dobry w oknie, nie w relacji.

Jeśli jesteś zła/zły i ledwo trzymasz nerwy na wodzy nie zaprzeczaj temu, ponieważ drugi człowiek, w tym także dziecko, czuje i widzi sprzeczność, pomiędzy tym co mówisz, i jak mówisz. A także jak wyglądasz (łzy, zaciśnięte usta). Dziecko na ogół nie rozumie, z czego ta sprzeczność wynika i zdolne jest jedynie odczuwać niepokój. Komunikuj się z nim otwarcie, choć oczywiście w sposób dostosowany do wieku.

A z partnerem… cóż… Po co mówić przez łzy, że wszystko dobrze? Jak dobrze, to dobrze! Wzruszy ramionami i przełączy kanał w tv.

4. Jeśli dziecko nie reaguje tak jak powinno na Twoje polecenia, sprawdź, zanim się wściekniesz, czy na pewno Cię słyszało, czy Cię zrozumiało, czy wie, że mówisz do niego (a nie do pozostałej dwójki). Podobnie partner!

Nie zakładaj z góry, że dziecko nie robi, o co prosisz, ponieważ jest krnąbrne. Albo leniwe. Albo złośliwe. Zanim się zdenerwujesz i zaczniesz wyciągać konsekwencje sprawdź, czy Twoje słowa były jasne, polecenie zrozumiałe (i wykonalne), a przede wszystkim, czy to co mówisz w ogóle zostało usłyszane (na miecze świetlne walczysz o życie, wiesz jakiej to wymaga koncentracji?). Nie inaczej z partnerem! Zdrowiej dla Twojej wątroby najpierw ustalić fakty, potem się złościć.

5. Utwierdzaj bliskich w przekonaniu, że są kimś i mają znaczenie

Każdy człowiek ma wartość i znaczenie po prostu dlatego, że jest człowiekiem. Kropka.

Niezależnie od bilansu zalet i wad, niezależnie od błędów i sukcesów. Po prostu dlatego, że jesteśmy ludźmi należy nam się szacunek. I mamy prawo do godności.

Kiedy obrażasz, uciszasz, nie liczysz się z prawem do posiadania przez drugiego człowieka uczuć, opinii i chęci uczysz go, że można naruszać granice i ingerować w nie.

Dziecko to też człowiek. Wygodniej nam, kiedy przygniatają nas obowiązki, żeby „chodziło jak w zegarku” – ale czasem po prostu nie ma apetytu i dlatego je pół godziny jedną kanapkę. Albo ta pasta warzywna tak się super rozciera w palcach, nie masz pojęcia! Widzi coś zabawnego, więc chce się bawić – przecież to zdrowy, ludzki odruch. Wczoraj mi smakowało, ale dzisiaj nie mam już ochoty na kisiel. Czy masz w zwyczaju opieprzać partnera, że zostawił nieco jedzenia na talerzu? Dziecko to człowiek, nie trybik w zegarku.

6. Uświadom sobie, jakie zasady panują w Twojej rodzinie. Dbaj o to, by były elastyczne, ludzkie i konstruktywne.

W każdej rodzinie są zasady. Niektóre jawnie werbalizowane, inne „niepisane”. Mogą one dotyczyć każdej sfery życia, np. „nie rozmawiamy o seksie i przełączamy kanał w tv, kiedy pojawiają się ‘momenty’. Seks jest be”. Albo: „po kolacji mama zmywa naczynia, a tata ma czas dla siebie i spędza go przy kompie. Wtedy nie wolno mu przeszkadzać”. Albo: „Ciocia Zuza ma nieślubne dziecko. Nigdy o tym nie rozmawiamy”.

Elastyczność jest konieczna, by zasady mogły być sensowne, a nie absurdalne. Na przykład: „spędzamy razem sobotnie wieczory, chyba, że ktoś z nas ma coś ważnego do załatwienia – rodzice idą na wesele, córka na urodziny koleżanki z klasy, syn na koncert”. Zasada „spędzamy razem każdy sobotni wieczór” jest absurdalna.

Zasady muszą być też ludzkie, w przeciwnym razie powodują emocjonalne kalectwo. Jeżeli w rodzinie nie rozmawia się o problemach i panuje niepisana zasada, że „każdy ze swoim bólem radzi sobie sam” albo „nie wolno okazywać słabości, ponieważ zostanie ona wyśmiana i wykorzystana przeciwko temu, kto się do niej przyznał” to musi to wyrządzać potworną krzywdę tym, którzy się do takiej zasady muszą stosować.

Zasady mogą też być konstruktywne lub niszczące. Konstruktywne są zasady wspierające szacunek do siebie i do innych – choćby „nie używamy wobec siebie, nawet w kłótniach i w złości, obraźliwych zwrotów”. Niszczące są m. in. zasady uczące bezsilności wobec cierpienia, na przykład: „tata bije mamę i nas, ale nie mówimy o tym nigdy i nikomu, ponieważ wtedy tata pójdzie do więzienia, a my na bruk” albo „tata nas bije, ale nie mówimy o tym nikomu, bo nikt nam nie uwierzy…”

Wygląda na to, że duże znaczenie dla dobrego życia rodzinnego i budowania prawdziwej bliskości ma otwarta komunikacja, wzajemny szacunek i elastyczność. Niby nic, czego byśmy już nie wiedzieli…

W takim razie, czy w rodzinie, którą jako dorosły tworzysz, jest przyjemnie?

Joanna
Joanna
Joanna Miłkowska – Rębowska – psycholog, autor, żona, adwokat, szkoleniowiec, mediator, mama (kolejność chronologiczna).

8 Komentarze

  1. lauralr napisał(a):

    Moja rodzina to tylko mama i siostra nauczylam sie nie martwic o tych co nie martwia sie mna

  2. Nihil Novi napisał(a):

    A gdzie opcja bezludna wyspa? 😀 Zasady bardzo cenne, myślę, że każdy powinien wprowadzić je w życie – nie tylko rodzinne, ale też w gronie znajomych w pracy.

  3. Sylwia - Fashion Hero napisał(a):

    Super artykuł! Każdy powinien go przeczytać 🙂

  4. Serduazkowa mama napisał(a):

    Komunikacja w rodzinie jest bardzo wazna. A zwlaszcza jak pojawiają się w niej dzieci. Ez tego nie mozna stworzyc normalnego zdrowego zwiazku.

  5. Świat Toli napisał(a):

    Czyli podstawą jest dobra komunikacja międzyludzka :). Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

  6. BeztroskaMama napisał(a):

    Ważne abyśmy wszyscy w rodzinie się szanowali 🙂 i umieli ze sobą rozmawiać 🙂

  7. Sylwia napisał(a):

    Staramy się aby było przyjemnie. Nie zawsze wychodzi. Dużo złych nawyków wyniosłam ze swojej rodziny i niestety nie wszystkich jeszcze się pozbyłam. Ale mocno nad tym pracuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.