Kłóć się dobrze

kłótnia

Kłótnie (wbrew pozorom) pełnią w związku wiele dobrych funkcji. Dzięki nim lepiej poznajemy partnera, trenujemy asertywność, uwalniamy negatywne emocje.

Są jednak zasady, którymi powinniśmy się kierować, żeby kłótnia była konstruktywna, a nie niszcząca. Takie swoiste fair play. Kodeks dobrego kłócenia. 

Oto 10 Zasad Fair Play w Kłótni:

1. Zrezygnuj z przemocy (także z agresji słownej)

To pierwsza, podstawowa i najważniejsza zasada. Każdemu mogą „wypsnąć się” w kłótni nieparlamentarne słowa, ale to nie to samo, co poniżanie, upokarzanie, obrażanie. Przemoc, także werbalna, zamyka drogę do porozumienia, zabija bliskość i niszczy relację.

Nawet jeśli nie jesteś sprawcą przemocy i na co dzień muchy byś nie skrzywdziła/skrzywdził, być może zdarza Ci się powiedzieć coś obraźliwego, upokarzającego lub poniżającego. Unikaj tego, ponieważ to są jedne z tych rzeczy, które mogą zostać wybaczone, ale nie bywają zapomniane. Zostawiają ślad w psychice drugiej osoby i rysę na związku. A Tobie poza chwilową satysfakcją nie przyniosą żadnych korzyści.

2. Nie używaj porównań i nie wciągaj w kłótnie osób trzecich

Nigdy nie używaj porównań obraźliwych („trajkoczesz jak katarynka”, „jesteś taka sama jak wszystkie baby”, „wyglądasz jak menel”), nie odwołuj się do rodziny i znajomych ze wspólnego kręgu („jesteś tak samo beznadziejny jak Filip”, „jesteś taka sama jak twoja matka!”, „może jeszcze mi przyłóż, jak Twój ojciec matce!”). Odwoływanie się do tego, co bolesne w rodzinie partnera to cios poniżej pasa. Podobnie jak porównywanie partnera do osób, których nie szanujemy, czy którymi wręcz gardzimy.

3. Zachowaj godność swoją i szanuj partnera

Niezależnie od tego, w jakiej relacji jesteś, pamiętaj, że partner jest osobnym bytem, oddzielną istotą, która ma prawo do swoich przekonań, myśli, uczuć i do swojej wolności. Pamiętaj, że to, co zostanie dane dobrowolnie, jest o wiele więcej warte, niż to, co wymusisz. Jeśli nie szanujesz partnera, jeśli odbierasz mu wolność, jeśli nieustannie go strofujesz, kontrolujesz, prostujesz i sprawdzasz, to znaczy, że masz o nim niskie mniemanie. Pomyśl, jak to świadczy o Tobie, że wybrałaś/wybrałeś takiego człowieka..?

4. Zastanów się, które bitwy warto toczyć  – a które lepiej poddać

Nie o wszystko warto kopie kruszyć. Warto mówić o swoich uczuciach i dążyć do zaspokojenia swoich potrzeb, ale czasem kłótnia nie ma sensu. Na przykład wtedy, kiedy jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni, bardzo zestresowani i kłótnia jest „o nic”. Wtedy nie ma sensu walczyć dla samej „wygranej”. Także na przykład wtedy, kiedy partner jest już i tak zapędzony w kozi róg – jego rodzic zachowuje się nieakceptowalnie, a partner robi, co może, by to zmienić. Po co dalej suszyć mu głowę o to i „przykręcać śrubę”? Albo na przykład wtedy, gdy kłóciliśmy się codziennie przez ostatnie kilka dni, a dziś jest piękna, słoneczna niedziela i fajnie byłoby zaoferować dzieciakom piknik w przyjemnej, nienapiętej atmosferze. A może wtedy, kiedy Twój partner jest totalnym bałaganiarzem, i choć stara się wskutek Twoich napomnień, to nie potrafi zmienić nawyku zostawiania brudnych kubków po kawie tam, gdzie skończył ją pić. Fajnie by było, gdyby tego nie robił, ale zastanów się, czy warto za każdym razem o tym przypominać? Jeśli przypominasz codziennie, stajesz się zdartą płytą… a efektu jak nie było tak nie ma. Jeśli inne sfery działają, partner ogólnie reaguje na to, na co zwracasz uwagę i stara się pamiętać o tym, co sygnalizujesz jako ważne, zastanów się, czy czegoś nie odpuścić. Co za dużo, to nie zdrowo.

5. Zastanów się dobrze, czy partner… nie ma racji (czy w jego zarzutach nie ma ziarna prawdy)

Czasem forma, w której partner zwraca nam uwagę jest przykra i powoduje, ze w ogóle zamykamy się na meritum wypowiedzi. Czasem jesteśmy tak źli, że instynktownie bronimy się i nie dopuszczamy do siebie choćby myśli, że partner może mieć rację. Dla dobra Waszej relacji warto jednak (gdy już emocje opadną) na spokojnie zastanowić się, czy w słowach partnera nie ma ziarna prawdy i czy nie ma on (choć trochę) racji. Uznanie jego krytyki za zasadną nie oznacza słabości i „przegranej”. Przeciwnie, jest dowodem dojrzałości i gotowości do budowania bliskości i trwałego, fajnego związku.

6. Wybaczaj i zamykaj temat, albo nie wybaczaj i walcz. Nie walcz z tym i o to, co już zostało przebaczone

Takie przebaczenie, które działa tylko podczas zgody, to nie jest przebaczenie. Jeśli niby wina została wybaczona, ale temat wciąż powraca w kłótni, to znaczy, że nie nastąpiło prawdziwe przebaczenie, albo, że manipulujesz i próbujesz wzbudzać w partnerze poczucie winy. Nie da się tak żyć. Jeśli partner w 2007 roku Cię zdradził, zostało to wybaczone i związek trwa, nie posługuj się argumentem „kto raz zdradził ten jest zawsze podejrzany” w kłótni o asystentkę albo uśmiechniętego sprzedawcę warzyw w 2017 roku, bo tak się nie da żyć. Serio, nikt nie wytrzyma tego przez całe życie.

7. Unikaj uogólniania – „ty zawsze…”, „ty nigdy…”

Kiedy myślisz na chłodno o swoim partnerze zdajesz sobie sprawę, , że NIE „zawsze chodzi na skargę do mamusi” (choć może często), ani, że „nigdy nie słucha, co się do niego mówi” (choć może często). Nie jest też prawdą, że „wszystko interpretuje na swoją niekorzyść” i potrafi „każdego wyprowadzić z równowagi”. Unikaj takich uogólnień i tzw. wielkich kwantyfikatorów (zawsze, nigdy, wszyscy, itp.).

Rozumiem, że silne emocje zaciemniają obraz sprawy i w epicentrum kłótniowego tornada jesteśmy głęboko przekonani, że „partner jest najgorszy na świecie, absolutnie i zawsze i nikt by z nim nie wytrzymał, bo nigdy nie robi nic dobrze”.

Pamiętaj jednak, że kłótnia jest wystarczająco przykrym i stresującym przeżyciem, słowa krytyki od naszego partnera również, po co więc krytykować ostrzej, niż to konieczne (i prawdziwe)? Chyba tylko po to, żeby dopiec i zranić. Ale…

8. Nie mów rzeczy, których nie myślisz, tylko po to, by dopiec drugiej stronie

Czy zdarzyło Ci się w kłótni powiedzieć „nienawidzę Cię!”, „chyba powinniśmy się rozstać”, „powinnaś się leczyć” albo „nie da się z Tobą wytrzymać, jesteś beznadziejny”? Czasem mówisz to w ferworze walki, ale czasem… niestety z premedytacją. Nie mów rzeczy, których nie myślisz, jeśli ich jedynym celem jest zranienie.

Po pierwsze, sama kłótnia jest przykra, po co ranić bardziej?

Po drugie, to, że nam jest przykro i zostaliśmy zranieni uzasadnia zemstę „oko za oko” na polu bitwy, ale nie w miłości/rodzinie. Miłość i rodzina to obszary, które nie powinny się rządzić prawami wojennymi. Po to właśnie wchodzimy w bliskie relacje, by doświadczać ciepła,wsparcia, zaufania. Nie odbieraj sobie tego!

Po trzecie, takie słowa zapadają w pamięć i nie można ich już cofnąć.

Po czwarte, jeśli mówisz rzeczy, których nie myślisz, Twoje słowa tracą moc – a to niedobrze. Powinny mieć znaczenie dla partnera. A duże słowa powinny mieć odpowiednią wagę. Jeśli sygnalizujesz partnerowi, że „nie możesz już dłużej wytrzymać tego, że ciągle pracuje i musi poświęcać Tobie i rodzinie więcej czasu” – nie powinien jednym uchem wpuścić, by po chwili drugim wypuścić, tylko stanąć na baczność, jak obudzony syreną alarmową. Puste groźby i powtarzanie słów o wielkiej mocy w kłótni osłabia ich moc i znieczula partnera na Twoje komunikaty! W końcu brzmisz mniej więcej tak: „nienawidzę Cię bla bla bla”.

Po piąte, tracisz wiarygodność i dajesz się poznać jako osoba niekonsekwentna. Na co dzień chwalisz partnera, doceniasz, dobrze z nim żyjesz, okazujesz mu miłość i szacunek. Potem pojawia się kłótnia o organizację imprezy urodzinowej i nagle okazuje się, że go nienawidzisz, powinien wylądować w psychiatryku, i już dawno powinniście byli się rozwieść? To nie ma sensu!

9. Nie manipuluj i nie wzbudzaj celowo poczucia winy

Manipulacja jest bardzo skutecznym sposobem, aby osiągnąć swoje cele. Jeśli rozpłaczemy się na zawołanie, prawdopodobnie partner będzie poruszony, uspokoi się i zrobi wiele, by osuszyć łzy. Jeśli zaczniemy szantażować emocjonalnie adwersarza, prawdopodobnie ustąpi. Jeśli podamy fałszywe informacje, które wzbudzą troskę albo przekierują uwagę partnera na inne sprawy – bum! Sukces. Problem z manipulacją polega jednak na tym, że ona zostawia ślady. Osoba zmanipulowana bardzo szybko zaczyna odczuwać, że coś jest nie tak. Być może przez długi czas nie wie, co, nie potrafi nazwać tego przykrego uczucia, które się pojawia, ale w pewnym momencie może okazać się tak, jak w przykładzie ze wspaniałej książki Krystyny Kofty Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę z klasą: kobieta przy kolejnej kłótni zaczyna pakować walizki, co by się rzekomo wyprowadzić, a tu mąż ochoczo przystępuje do pomocy! Zamiast robić „Rejtana” w drzwiach.

Manipulacja niszczy zaufanie.

Jeśli po kłótni uważasz sprawę za niezałatwioną i nadal buzuje w Tobie złość lub uraza, albo po prostu nie masz chęci na miłość, to w porządku. Nie odcinaj jednak partnera od seksu, po to, by osiągnąć swoje cele i wymusić ustępstwo. To naprawdę jest czytelne, i choć partner może grać w tę grę, to w swojej głowie odpowiednio ją oceni.

10. Nie jęcz, nie podgaduj i nie wygłaszaj sentencji. Jeśli coś Ci przeszkadza – powiedz o tym jasno, albo zrób awanturę (jeśli uznajesz to za konieczne)

Okropnie psuje atmosferę i nerwy, jeśli ktoś krytykuje Cię, albo dąży do czegoś „po troszeczku”. To podgaduje, to wbija niby nic nie znaczącą szpileczkę, co chwila nawiązuje w przykładach o sąsiadach, znajomych i celebrytach do tego, czy owego… to okropnie męczące. Ile można słuchać „Ty wiesz, Nowaczka mi mówiła, że jej mąż codziennie wieczorem pakuje zmywarkę… wyobrażasz sobie?” I wychodzisz z pokoju. Męczące jest też wygłaszanie sentencji: niby mówisz ogólnie o życiu, ale wiadomo…jest podtekst. „Wszyscy mężczyźni są tacy sami – myślą, że skarpetki znikają pod łóżkiem…” – rzucasz niby pod nosem idąc z koszem na pranie do łazienki.

Chcesz czegoś – powiedz o tym. Wprost!

Partner nie chce czegoś zrobić – pokłóć się!

Ale nie podgaduj, bo to wykończy świętego.

Przestrzeganie Kodeksu Dobrego Kłócenia nie spowoduje, że kłótnie staną się przyjemnością, ani, że będą trwały krócej, a tym bardziej, że w ogóle znikną. Mogą jednak pomóc sprawić, że po kłótni odnajdziecie rozwiązanie problemu satysfakcjonujące dla obu stron, niczyja godność nie zostanie naruszona, a pogodzenie będzie prawdziwym pojednaniem, a nie jedynie rozejmem.

Joanna
Joanna
Joanna Miłkowska – Rębowska – psycholog, autor, żona, adwokat, szkoleniowiec, mediator, mama (kolejność chronologiczna).

6 Komentarze

  1. Agata vel Miniaturowa napisał(a):

    Najgorsze jest to, gdy ktoś krąży wokół tematu aferogennego, ale za diabła nie umie powiedzieć wprost o co dokładnie chodzi. Aż wreszcie prowokuje kłótnie na inny temat, żeby przy okazji „przekłócić” inny temat. Paranoja!

    • Joanna Joanna napisał(a):

      O tak! A często czujemy, że chcemy czegoś od drugiej osoby, ale nie jesteśmy przekonani, czy „mamy prawo” ją o to prosić, czy tego od niej wymagać. Więc nic nie mówimy, ale frustracja rośnie… i potem, tak jak inne rzeczy zamiatane pod dywan – wychodzi to gdzieś bokiem, przy okazji… najlepiej przy innej kłótni, bo jak już i tak mleko się rozlało…

  2. MatkaHrabiny napisał(a):

    Wtedy zamiast kłótni zostaje rozmowa. Cała rzecz w tym, że kłótnie są emocjonalne, to wentyl napięcia, złości, żalu etc. Kłótnia bez siarczystego Q ?

    • Joanna Joanna napisał(a):

      K… może być przecinkiem, który rozładowuje emocje mówiącego, pewnie. Ale często, nawet jeśli nie jest bezpośrednią zniewagą „ty k…!” jest wypowiadana w takim kontekście, że cała wypowiedź staje się obraźliwa. Tego moim zdaniem dobrze jest unikać.

  3. Magda M. blog napisał(a):

    Niby to wszystko wiem… ale czasem ciężko stosować się do tych wszystkich zasad, szczególnie w emocjach!

    • Joanna Joanna napisał(a):

      Jeszcze się pewnie taki nie urodził co by się kłócił jak ten kwiat lotosu na spokojnej tafli jeziora (w każdym razie nie zawsze). Można czasem kłócić się z przerwami,to pomaga, bo łapie się to niezbędne minimum dystansu. Kłótnia nie zając… Nie mylić z cichymi dniami!;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.