Jak nie wydać majątku na zabawki dla dziecka? 7 sposobów na ratunek dla portfela

Dzieci kosztują. Dużo. I lubią. Bawić się zabawkami. A rodzice kochają dzieci, kochają myśleć, że dzieci mają wszystko, co im potrzebne, kochają wierzyć, że robią wszystko, co konieczne dla rozwoju dzieci, i zapewniają im najlepsze i najbardziej fajowe życie, jak to tylko możliwe. Zatem zabawki. Trzeba. Kupować. A zabawki są drogie. Zwłaszcza te „edukacyjne”, zaufanych marek, z bezpiecznych materiałów, które przecież koniecznie chcemy pociechom zapewnić.

Jak więc uratować portfel przed drenażem i zachować coś na szczepionki, wakacje i ubranka (a także jedzenie i czynsz)?

 

Oto 7 zasad, które pomogą zoptymalizować zabawkowe wydatki, a nie spowodują, że dziecko będzie bawić się kamykami z podwórka i lalką z gałganków (wyłącznie).

 

  1. Jakby to banalnie nie brzmiało, to, co można zdezynfekować/ wyprać/umyć kupuj używane

 

Doświadczenie mnie nauczyło, że ludzie są różni, a zarobić chcą wszyscy. Najbezpieczniej oczywiście otrzymać w darze „puszczone w obieg” zabawki do kogoś znajomego (taki obieg zresztą jest wspaniały, dzięki niemu przedmioty zyskują drugie, trzecie i być może kolejne życia, a kilkoro dzieci korzysta – samo dobre), jeśli jednak nie masz dzieciatych znajomych z przychówkiem w odpowiednim wieku, by mogli Ci odstąpić zabawki, możesz je śmiało kupić, chociażby przez jeden z kilku popularnych serwisów internetowych. Osobiście wierzę jednak w bakterie (a także wirusy), i wiem, że nie wszyscy wierzą. Nie kupowałabym zatem takich rzeczy, które trudno wyczyścić, czy uprać. Bez wahania natomiast kupowałam rzeczy, które dawały się zdezynfekować – zalanie wrzątkiem plastikowych rzeczy (nie tych na baterie oczywiście!) popularnym markom zabawkarskim nie szkodziło. Im zresztą dziecko starsze, tym problem ten staje się mniej krytyczny – największej troski o zachowanie higieny wymagają najmniejsze dzieci.

 

  1. Nie kupuj zabawek na wyrost

 

Każdy (prawie) rodzic marzy, by jego dziecko rozwijało się szybko i zdrowo, najlepiej, jak to możliwe, i odczuwa pokusę, by kupować dla berbecia zabawki dla nieco starszych dzieci. I często dziecko się bawi tą zabawką dla o kilka miesięcy(a później lat) starszego malucha. Na ogół jednak jest tak, że zabawką dostosowaną do wieku bawi się chętniej, częściej, i z większym zaangażowaniem oraz w większej ilości wariantów – po prostu lepiej wie, co z nią zrobić. Jeśli jesteś w stanie, powstrzymaj się zatem z wybieganiem do przodu myślami i portfelem. Dziecku nie ubędzie, a zabawki dedykowane jego przedziałowi wiekowemu smyk po prostu dobrze wykorzysta.

 

  1. Nie myl Twojego znudzenia zabawką ze znudzeniem dziecka

 

Wielokrotnie łapałam się na myśli: „rany, trzeba kupić coś nowego, przecież bawi się tymi pięcioma rzeczami już od tak dawna”. Ty możesz mieć serdecznie dość tej lalki, gadającej kostki czy innego recytującego wierszyki ze strrrraszliwymi rymami pluszaczka, ale to nie oznacza, że dość ma jej Twoje dziecko. Tobie wydaje się, że oszalejesz, jeśli spędzisz jeszcze jeden dzień z tym właśnie grającym autkiem albo ułożysz jeszcze raz te same sześć puzzli w obrazek. Twoje dziecko jednak codziennie odkrywa je na nowo! Oczywistym jest, że po pewnym czasie i dziecku zabawki się znudzą, nastąpi to jednak później, niż znudzą się Tobie.

A odnośnie zapobiegania nudzie:

 

  1. Stosuj z zabawkami „trójpolówkę”

 

Jeśli to możliwe, chowaj dziecku część zabawek na jakiś czas. Gdy ponownie je wyjmiesz, będą jak nowe! Tym samym nie kupując wciąż nowych rzeczy wydłużasz okres zainteresowania dziecka tym, co już zostało kupione.

 

  1. Nie bój się rozmawiać z najbliższymi o prezentach dla dziecka

 

Z osobami najbliższymi można i warto rozmawiać o tym, czego potrzebuje maluch i czego potrzebujecie Wy, rodzice. Nie bójcie się prosić, żeby nie kupować głośnych, piszczących zabawek, albo nachalnych i muzycznie koszmarnych gadżetów, jeśli macie ochotę wyrzucić je przez okno, albo pragniecie kształcić dobry gust muzyczny u swojego dziecka od najmłodszych lat. Po co ktoś ma wydać pieniądze, niejednokrotnie duże, na coś, czym dziecko nie będzie się bawić? Jeśli kocha Lego ponad wszystko, można poprosić, żeby przy okazjach prezentowych o tym pamiętać. Zwróć jednak proszę uwagę, że piszę tu o osobach NAJBLIŻSZYCH.  Jestem wrogiem tworzenia list prezentowych i publicznego ogłaszania swoich wymogów w tym temacie w szerokim gronie, ponieważ bardzo szybko może się okazać, że Twoje oczekiwania przekraczają możliwości finansowe potencjalnych darczyńców. A nawet jeśli ich stać fizycznie na taki zakup, to są ich pieniądze i niekoniecznie muszą chcieć je wydać akurat na prezent dla Twojego dziecka. I akurat teraz. Może zbierają na wakacje albo wesele, a może akurat podnieśli im czynsz. Nigdy się nie dowiesz, że postawiłaś/postawiłeś kogoś w trudnej sytuacji, ale wierz mi, zostanie Ci to zapamiętane.

 

  1. Korzystaj z prostych przedmiotów, dających pole do uruchomienia wyobraźni

 

Klockami, każdymi, można się bawić na bez mała tysiąc sposobów. Różową, miniaturową pralką z guzikiem wirowania – na jeden sposób. Możesz wcisnąć guzik. Bez końca można z dzieciakami rysować, lepić, kolorować, ganiać się i bawić w chowanego i „a kuku” (w zależności od wieku). Można gnieść papier kolorowy do wycinanek za 2 zł. Długo.

 

  1. Zastanów się dwa razy, zanim coś kupisz. „Weź na wstrzymanie”

 

Kiedy widzisz fajną zabawkę, od razu wyobrażasz sobie, jak cudowna będzie dla Twojego dziecka i w jaki sposób może się przydać, rozwijać je i dawać mu radość. A Tobie może da chwilę wytchnienia, gdy maluch się nią zafascynuje? Ale tak jak w żartach mówi się o ochocie na seks, że trzeba się napić zimnej wody i przejdzie, tak weź i tu „na wstrzymanie”. Nie kupuj od razu, nie finalizuj transakcji w internecie. Porównaj ceny w różnych sklepach internetowych. Zastanów się, czy na pewno potrzebujecie tej zabawki? Czy dziecko ma za mało zabawek? Czy ona jest w istotny sposób inna, od tych rzeczy, które maluch już ma? Czy stać Cię na to, żeby w tej chwili dokonać zakupu? Czy dziecko jest w takim wieku, że skorzysta maksymalnie na zabawie? Jeśli po jednym-dwóch dniach nadal uważasz, że trzeba kupić – kupuj. W wielu przypadkach zmienisz zdanie i zrezygnujesz.

 

Jeśli masz dziecko z pewnością już wiesz, że można na nie wydać KAŻDĄ ilość pieniędzy. Rzecz w tym, żeby kupować to, co jest potrzebne, co posłuży i się sprawdzi, zamiast wydawać pieniądze… po prostu niepotrzebnie.

Joanna
Joanna
Joanna Miłkowska – Rębowska – psycholog, autor, żona, adwokat, szkoleniowiec, mediator, mama (kolejność chronologiczna).

5 Komentarze

  1. Kasia napisał(a):

    Czasem mnie ponosi, nie powiem, gdy widzę coś, co ewidentnie spodobaloby się małej, Ale też już nauczyłam się nie kupować bez sensu czegoś, co za chwilę rzuci w kąt.

    • Joanna Joanna napisał(a):

      Ja też już częściej opieram się pokusie. Często koncentruje się też na zabawkach perspektywicznych -np.kredki. Zabawa nimi nie ma końca;-)

  2. Małgorzata Ostrowska napisał(a):

    U mnie działą zasada z chowaniem. Ja też chowam dziecku część zabawek na jakiś czas. Gdy ponownie je dostaje cieszy się jakby je widział po raz pierwszy.

  3. Świat Toli napisał(a):

    My mamy sporo zabawek po dzieciach sąsiadów, kupujemy na allegro po innych dzieciach. Zabawki są tak drogie, że byśmy poszli z torbami kupując wszystko nowe.

  4. Magda M. blog napisał(a):

    My sami raczej nie kupujemy zabawek dla naszych córek, ale dostają ich od groma jasnego! Nawet nie wiesz, jak mnie to denerwuje, gdy roczniak dostaje hulajnogę czy rowerek biegowy. Jestem wdzięczna za pamięć i prezenty dla dzieci, ale według mnie co za dużo to niezdrowo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.