Życie to maraton, a nie sprint – oszczędzaj siły

Mój Tata mawia, że z urlopu możesz wrócić dopiero wtedy, kiedy naprawdę się zrelaksujesz. Kiedy jesteś naprawdę zrelaksowana/zrelaksowany? Kiedy wstajesz rano i interesuje Cię, co robią mrówki. Dokąd poleciał ptak z modrzewia. Kiedy Twoje myśli krążą swobodnie i bez pośpiechu wokół rozmaitych, niepilnych spraw. Przez wiele lat słuchając Tatowych krytycznych uwag na temat szalonych krótkich urlopów pod tytułem „tydzień chlania i zwiedzania/ samolotem polatania/ ekspresowego opalania” wzdychałam ciężko i myślałam sobie: „taaak, kto miałby na to czas…na te mrówki…”

Jak wygląda większość naszych urlopów? Tydzień wychapany, wyrwany z trudem najwyższym, obłożony wieczornym sprawdzaniem maila, telefonami z pracy, ciągłym zerkaniem na komórkę. Musi się w ramach wypoczywania dużo dziać, bo nie zdążamy wyhamować. I jak tak nas posadzą na plaży i każą patrzeć na morze (albo góry, wszystko jedno) to obłędu można dostać. Nuda, nuda, musi się dziać! Rollercoaster, drink, byki w Pampelunie, wulkany, rafting, forsowne marsze, ultramaratony albo gra w tenisa godzinę po locie na Dominikanę. Bo przecież trzeba się spieszyć, żeby zdążyć odpocząć.

Ale co tam wakacje. W weekend to samo! W sobotę zrywamy się jeździć konno, albo biegać albo lepić garnki albo sprzątnąć garaż a potem do rodziców na obiad a potem ze znajomymi, a potem jeszcze coś, bo przecież jest weekend. Boli głowa? Wziąć tabletkę! Chce się spać? Wypić kawę!

A w tygodniu… Dojeżdżać do Warszawy, żeby lepiej zarobić? 300 km codziennie w pociągu? Żaden problem! Przez pierwszy miesiąc nie… przez rok może i też nie… A potem..? Takie dziwne wypalenie… nie interesuje nas, co zdenerwowało przyjaciela… (on ciągle ma te same problemy…), nie chcemy oglądać znajomych z dziećmi (one tak hałasują…), spotykać się z rodzicami (nie mam zdrowia do tych schabowych…) ani chodzić na siłownię (to takie męczące dojeżdżać do fitness clubu… znów siedzieć po całym dniu w pracy i pociągu)… A potem okazuje się, że nic nie jest fajne, nie ma sił, żeby się cieszyć… najbardziej potrzeba kanapy żeby na niej zalec i popatrzeć przed siebie. I nie ma kiedy wydać zarobionych pieniędzy. A czasem nie ma pomysłu, na co je wydać… (chyba, że masz dzieci, wtedy zawsze jest na co wydać…).
No dobrze…  może nigdzie nie dojeżdżasz, ale dużo pracujesz, bolą plecy, boli głowa, nie dojadasz, bo nie ma kiedy porządnie i spokojnie zjeść… czwarta, piąta kawa, bo przecież tak ciężko się skupić…

Nie zwracasz uwagi, na zasady podnoszenia ciężkich przedmiotów mające ochronić kręgosłup. Nie dbasz o to, żeby rozgrzać się porządnie przed nartami. Nie myślisz o tym, że śpiąc mało gorzej myślisz. Zapominasz, że praca w pracy jest na ogół nie do przerobienia i przepracowanie nie przybliży Cię długofalowo do osiągnięcia twoich zawodowych celów. Długofalowo oznacza dwie dekady, nie półrocze.

Żyjesz na bieżąco. Żyjesz też na kredyt – zdrowotnie, i rodzinnie (no tak, tak, Jędruś znów zapomniał o imieninach babci, on taki zapracowany… on już tak ma… tak to jest… nie nie, on nie chodzi na wywiadówki ani na szkolne przedstawienia, to zawsze Ania…).

A potem tracisz radość. A potem chorujesz. A potem nie wiesz, co się stało z ostatnią dekadą Twojego życia. Kiedy to minęło? Co robiłeś przez dziewięć tysięcy dni?

Życie to nie jest sprint. Życie to jest bieg długodystansowy. Oszczędzaj siły, nie spal się na starcie. I w ogóle, bądź jak żółw z bajki, nie jak zając.

Joanna
Joanna
Joanna Miłkowska – Rębowska – psycholog, autor, żona, adwokat, szkoleniowiec, mediator, mama (kolejność chronologiczna).

10 Komentarze

  1. Danka napisał(a):

    To prawda, mogę cos o tym powiedzieć po 30 latach pracy. Szybko się o tym przekonałam i od 20 lat żyję powoli. Jak to możliwe? Wystarczy żyć wg minimalizmu i dbać o siebie, pracować tylko tam gdzie jest fajnie i z tymi których lubisz. Od lat nie mam urlopu bo wiekszość czasu to moje wolne.

  2. Agnieszka napisał(a):

    Bardzo mądry artykuł. Czasem trudno jest zwolnić, zatrzymać się, ale to jedyny sposób, by naprawdę smakować życie.

  3. wenus z marsa napisał(a):

    mega mądry wpis…to prawda nie potrafimy odpoczywać narzucamy sobie challange …urlop ma być czasem nadrabiania zaległości w wiedzy i umiejśtnościach…w nocy wyjeżdżam nad morze i postaram się tam totalnie wypocząć trzymaj kciuki

    • Joanna Joanna napisał(a):

      Trzymam! Trzymam mocno za wszystkich próbujących odpocząć, wypocząć i tych, którzy próbują obserwować mrówki!;-)

  4. Renne napisał(a):

    Od jutra mam urlop i nie wiem jak pozałatwiać wszystkie zaległe sprawy. Marzy mi się święty spokój. W czwartek wyjeżdżam pod namiot i nie będę się nigdzie śpieszyć tylko ładować baterie. Najsmutniejsze jest to, że jeśli człowiek nie chce pędzić jak ten osioł za marchewka to innym się to bardzo nie podoba i zaczynają się pretensje…

    • Joanna Joanna napisał(a):

      Niestety, to prawda. Często nawet bliscy okazują niezadowolenie, że nie jesteśmy w stanie wypełniać wszystkich ról, których wypełniania się od nas oczekuje…

  5. Ja czasem mam właśnie ten problem, że podchodzę do życia jak do sprintu i wiem, że to nie jest najlepsze podejście. Ale pracuję nad tym i mam nadzieję, że z czasem mi się uda 🙂

  6. Aneta S. napisał(a):

    My na szczęście tego nie doświadczamy. Mąż ma spokojną pracę, ja nie pracuję-zajmuję się domem i dziećmi. Choć mam taką naturę, że zawsze chce wszystko szybko, to jednak potrafię przystopować, wyciszyć się, spokojnie przeżyć weekend czy wyjazd, patrzeć w niebo, podziwiać przyrodę, nie zerkać przez cały dzień do telefonu.
    Świat pędzi, ludzie razem z nim, ale warto przystopować, bo życie szybo ucieka.

  7. Świetny wpis. Wydaje mi się, że wiele z nas ma tak mało wolnego czasu, że właśnie nie chce go marnować na odpoczynek. I stale jesteśmy w biegu. Widzę to sama po sobie. i tak, czeka mnie własnie tydzień urlopu. W biegu, by jak najwięcej zobaczyć ;p potem mam kilka dni wolnego przy okazji Bozego Ciała to moze wtedy zwolnię i popatrzę na mrówki.

  8. Nina napisał(a):

    Zbyt wiele osób zapomina o tym by żyć spokojnie i uważać na swoje zdrowie.. a później dziwią się, że chorują i nie mają na nic siły..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.