Ułatw sobie życie cz. I – pionowy odkurzacz

Nie jestem fanatykiem porządku, a mój dom z pewnością nie wygląda jak muzeum. Z reguły wybieram spacer po parku z małą, albo lekturę, albo popracowanie zamiast sprzątania. Niemniej jednak czasem sprzątnąć trzeba, a przy małym dziecku z oczywistych względów jest to szczególnie ważne. Po porodzie i kilku miesiącach opieki nad małą zaczęłam cierpieć z powodu bólów kręgosłupa i dłoni (zapalenie ścięgna). Wyciąganie odkurzacza z szafy, w której zwykle rezyduje, w jedynym miejscu, gdzie się mieści, czyli w najciemniejszym kącie w najdalszym przedziale stało się… szukam odpowiedniego słowa… upierdliwe. W efekcie odkurzałam rzadziej, niż bym chciała. W którymś momencie zaczęłam się zastanawiać nad koncepcją odkurzacza pionowego. Słaby, mała moc – czytałam opinie o tym wynalazku w internecie. Akumulator się rozładowuje, nie starcza na długo – zwracali uwagę użytkownicy. Rozwiązaniem okazał się rzadko spotykany, ale dostępny wariant przewodowy. Przewodowy! Nie na akumulatorek, którym można odkurzyć jeden pokój a potem 12 godzin trzeba ładować. Z normalnym, jak Pan Bóg przykazał, kablem. Całkiem zresztą długim. Filtrami chroniącymi przed kurzem. Stoi sobie takie totoj w kącie za drzwiami w kuchni, w towarzystwie szczotki do zamiatania. Niewidoczne, bo schowane, a wysmukłe jak modelka Victoria’s Secret. Kiedy chcę, sięgam, bez żadnego schylania, podłączam do gniazdka i wio! 7 minut i odkurzone. Operuję tym cudem z łatwością a mój kręgosłup aż piszczy z radości i wysyła mi kartki z życzeniami w rocznicę tego genialnego zakupu. Odkurzacz waży 3 kg 250 g. Jest po prostu lekki i kręgosłupoprzyjazny. W efekcie sprzątam częściej, szybciej i po prostu mniej mnie to wkurza.

Joanna
Joanna
Joanna Miłkowska – Rębowska – psycholog, autor, żona, adwokat, szkoleniowiec, mediator, mama (kolejność chronologiczna).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.